Nowości Kosmetyczne
kosmetycznastrefa
czerwca 17, 2017
79 Komentarzy
Witam ponownie! Dzisiaj chciałabym pokazać wam nowości kosmetyczne których dorobiłam się w ostatnim czasie ;) Opowiem wam o okolicznościach i powodach zakupu każdego z nich i zrobię wstęp do recenzji, której możecie spodziewać się za minimum miesiąc. Muszę dokładnie przetestować każdy kosmetyk, żeby wydać o nim rzetelną opinię. Więc zaczynajmy!
Pierwsze dwa produkty dostałam od swojego chłopaka na imieniny. Biedny miał nie lada wyzwanie, żeby coś wybrać, tym bardziej że to nie jego działka :) Ale spisał się doskonale i wybrał produkty warte uwagi. Moja nauka nie poszła w las 😂
Pierwszym kosmetykiem jest żel do mycia twarzy z firmy Selfie Project. Słyszałam o tej filmie, jednak jakoś nie zagłębiałam się w jej produkty. Ma fajną, żelową konsystencję, taką jak lubię. Na pierwszy rzut oka wydaje się być delikatny, ale jeszcze go nie używałam, ponieważ wykańczam mój żel do twarzy z Ziaji. Jak tylko go skończę, zacznę używać selfie project.
Kolejnym kosmetykiem jest peeling do twarzy (Visibly Clear, Pore&Shine daily scrub)
z popularnej firmy Neutrogena. Konsystencja jest dość zbita, z drobinami, nie jestem pewna czy peeling nie będzie mnie podrażniał, jednak przyda się porządne oczyszczenie raz na tydzień ;) Poza tym mój chłopak trafił w dziesiątkę, bo nie mam obecnie żadnego "konkretnego" peelingu! 💓
Kolejne produkty kupiłam z myślą nawilżania mojej cery. Ostatnio sprawia mi ona sporo problemów, muszę ją porządnie oczyszczać co wiąże się z podrażnieniem i utratą nawilżenia.. Na szczęście inne produkty są w stanie doprowadzić skórę do odpowiedniego stanu. Czy te kosmetyki też pomogą? Tego dowiemy się niebawem ;)
Żel aloesowy z firmy Holika Holika, a dokładnie: Aloe 99% Soothing Gel (ja mam wersje mini - 55ml) to produkt na który czaiłam się od dawna. Uwielbiam koreańskie kosmetyki a ten żel robi furorę w internecie, dlatego nie mogło go zabraknąć również u mnie :) Na razie używam go parę dni ale jestem zachwycona! Zawsze miałam problem z suchymi płatami wokół nosa a ten żel bardzo ładnie nawilża to miejsce, goi przebarwienia, zmniejsza zaczerwienienie. Do tego sprawdza się nie tylko do twarzy, ale też do ciała i do włosów. Możemy stosować go na różne sposoby: jako żel-krem do twarzy, grubsza warstwa jako maseczka, krem do ciała, serum na końcówki. Zastosowań jest mnóstwo a cena nie jest zaporowa, ponieważ wersja mini kosztuje niecałe 20 zł a klasyczna wersja kosztuje ok. 30 zł. Jak na razie jestem zachwycona, ale zobaczymy jak spisze się później.
Naturalny krem oliwkowy z Ziaji kupiłam pod wpływem chwili nie oczekując od niego cudów. Jego niska cena (ok. 4zł) po prostu mnie skusiła. Faktycznie, krem nie zdziałał żadnych cudowności na mojej twarzy (przynajmniej na razie) ale bardzo dobrze po prostu nawilża. Używam go często na usta, które w moim przypadku potrzebują dużo nawilżenia, w miejsca mocno wysuszone na ciele (kolana, łokcie), na oparzenia, czasem na twarz ;) Sprawdza się okej, ale jest po prostu takim nudziakiem nawilżającym, bez szału.
Serum Ava Youth Activator z Witaminą C zwróciło moją uwagę, ponieważ jako 20-latka chciałabym zacząć delikatnie wprowadzać profilaktykę przeciwzmarszczkową. Kto wie, może za pare lat okaże się, że było warto? ;) Poza tym jak wiadomo Witamina C ma zbawienny wpływ na skórę i na przebarwienia, których tak bardzo chce się pozbyć. Używam parę dni i jestem jak na razie pozytywnie zaskoczona. Po serum za niecałe 20 zł nie spodziewałam się dużo, a jednak zauważyłam poprawę w wyglądzie mojej skóry. Jest bardzo ładnie nawilżona, przebarwienia mniej widoczne i skóra wygląda po prostu zdrowiej 💛
Purifying peel-off Mask z firmy SHILLS to rozsławiona w internecie czarna maska peel-off (do zrywania) która również mnie zainteresowała. Wcześniej używałam czarnych mask pilaten i spisywały się u mnie bardzo dobrze, ale chciałam spróbować innej firmy. Uważam że maseczka Shills'a jest o wiele lepsza od popularnej maski Pilaten! Bardzo ładnie zasycha, ciężko się ją ściąga i jest to bolesne, ale raz na 2-3 tygodnie warto sobie zafundować porządne oczyszczenie porów. Ja używam ją głównie na nos i bardzo ładnie wyciąga wszelkie "kropeczki". :)
Benzacne - lek, to maść którą używałam w latach nastoletnich kiedy mój trądzik był o wiele bardziej nasilony. Wtedy nie spisywał się prawie wcale. Teraz spisuje się całkiem nieźle ;) Mój trądzik jest trochę inny niż kiedyś i maść bardzo ładnie wyciąga podskórne zmiany a następnie wysusza krosty. Nie jest to coś, co wyleczy nasze problemy skórne, jednak to bardzo dobry lek "ratunkowy" gdy chcemy się szybko pozbyć nieprzyjaciela na twarzy ;D
Przedstawiam wam jeszcze konsystencje produktów:
To już tyle na dziś, mam nadzieje że post okazał się dla was ciekawy i przydatny. Posiadacie któryś z powyższych produktów w swojej kolekcji? Zapraszam do wyrażenia swojej opinii na ich temat i komentowania. Pozdrawiam! 💕






